Grzybobranie- letnia forma rekreacji

pobrany plik (4)Jakże często zapomina się o wspaniałym sposobie na spędzenie letnich poranków, jakim jest zbieranie grzybów. Chodzenie po cichym lesie bladym świtem i wypatrywanie kozaków i borowików to świetna forma relaksu i możliwość obcowania z przyrodą.
Ludzie coraz rzadziej myślą o tym, by udać się do lasu. Bardziej odpowiadają im tak zwane „cywilizowane” rozrywki – bieganie, rowery, siłownia, basen. Grzybobranie pozostawiają zawodowcom i kiedy mają chęć na sos z kurek, wypatrują zbieraczy przy uczęszczanych szosach wiodących przez las. A przecież samodzielne znalezienie i ugotowanie grzybów daje o niebo większą satysfakcję. Niektórzy chyba o tym zapomnieli.

Cóż to za rozkosz, zbudzić się, gdy na dworze jeszcze szaro, wypić szybką kawę, zapakować do plecaka kanapki i coś do picia i wyruszyć z koszyczkiem w nieznane leśne ostępy. Śpiewu radośnie witających dzień ptaków, drżenia porannej rosy wśród postrzępionych pajęczyn, łagodnego szumu dalekich koron drzew nie da się porównać z żadnym innym doznaniem duchowym. Wchodząc do lasu, stajemy się cząstką natury, a Matka Ziemia raczy nas hojnie swoimi skarbami – grzybami, jagodami, jeżynami i wspaniałą muzyką płynącą z ptasich gardeł. Nic nie zastąpi człowiekowi kontaktu z dziką przyrodą – można upierać się, że jest inaczej, ale ci, którzy twierdzą, że tego nie potrzebują, oszukują sami siebie.

Szacunek dla środowiska jest bardzo ważny, jeśli chcemy przeniknąć do świata rządzonego nie przez prawa ludzi, a Ziemi. Dla niektórych dużym wyrzeczeniem jest nierzucenie papierka po batonie pod najbliższe drzewo, ale delikatne obchodzenie się z leśną przyrodą sięga dużo dalej. Obyty leśny piechur stara się stąpać bezszelestnie, by nie naruszyć delikatnej równowagi, jaka panuje w tym szczególnym miejscu. Przypadkowo złamana gałązka mogłaby spłoszyć pogrążoną w swych zajęciach sarnę, a bezmyślnie stawianymi stopami można rozdeptać leśnego żuka, który właśnie wybierał się na gody. Wystarczy zachowywać się odrobinę subtelniej i mniej egoistycznie niż przeciętny człowiek, by poczuć się dobrze w dzikim lesie.

Co się tyczy samego zbierania grzybów – zanim jakiś zerwiemy, upewnijmy się, że to gatunek jadalny. Bardzo szkodliwe jest, kiedy ktoś wyrywa z ziemi każdy grzyb, ponieważ nie chce mu się schylić i obejrzeć go kiedy tkwi zakorzeniony w ściółce. Spotyka się potem w lesie całe połacie powyrywanych muchomorów itp. Jeśli nie mamy pewności, czy znaleziony przez nas gatunek jest bezpieczny do zjedzenia, lepiej zostawić go w spokoju – nie warto ryzykować zdrowia nawet dla najpiękniejszego grzyba.

Na leśną wyprawę dobrze jest zabrać kompas, jeśli nie dysponuje się odbiornikiem GPS. Dzięki urządzeniom nawigacyjnym oszczędzimy sobie stresu związanego z grozą zgubienia się w dzikiej kniei. Możemy wtedy bez obaw zapuszczać się w najdziksze miejsca, w które prowadzi nas niezawodny grzybiarski nos, i zawsze uda nam się wrócić. Gdyby jednak te technologie z jakichś względów zawiodły, lepiej się zabezpieczyć na wszelkie okazje i wziąć ze sobą latarkę, zapałki i suchy prowiant.