A może na ryby?

pobrany plik (3)Wędkarstwo to jeden z najpopularniejszych niegdyś sposobów spędzania wolnego czasu. Nasi ojcowie i dziadkowie bardzo cenili sobie wypoczynek z wędką. Dziś łowią nieliczni. Być może jest to spowodowane natłokiem innych propozycji na mniej wymagające hobby, niemniej jednak warto rozważyć, czy łowienie ryb nie jest propozycją w sam raz dla nas.

Co daje nam wędkarstwo? Można wymieniać w nieskończoność. Po pierwsze, jest to relaks na świeżym powietrzu. Zbawienne skutki przebywania na łonie natury są oczywiste – oddychamy pełną piersią, wiatr i promienie słońca mają dobry wpływ na skórę, organizm odpoczywa od miejskiego hałasu i brudu. Wpatrując się w spławik, ćwiczymy wzrok. Nie można zapomnieć o kojącym wpływie wędkarstwa na naszą psychikę – nad wodą możemy odnaleźć równowagę ducha, zapomnieć o stresie i poczuć się szczęśliwą cząstką przyrody. Dzięki polowaniu na grubą sztukę rozwijamy swoją samodzielność i chęć przygód, a opowiadanie o swoich osiągnięciach dobrze robi na wyobraźnię, ponieważ ogólnie przyjęte jest, że każdy swój połów w opowieściach warto nieco ubarwić. Krążą na ten temat różne dowcipy, które słychać nad wodą na równi z emocjonującymi opisami wędkarskich wspomnień. Złowienie dużej ryby daje wielką satysfakcję i podnosi poczucie własnej wartości u osób nieśmiałych. Społeczność wędkarzy jest bardzo gościnna i można tam spotkać wielu życzliwych, serdecznych przyjaciół. Dobrze jest mieć taką odskocznię od codzienności.

Zastanówmy się teraz, czego wędkarstwo od nas wymaga. Nie są to jakieś heroiczne wyczyny, ale nieco samozaparcia jest niezbędne do tego, by osiągać dobre wyniki i czerpać z nich satysfakcję. Jak często bywa, najważniejszy jest zapał. Bez niego, choćbyśmy mieli do dyspozycji najlepsze łowiska i najdroższy sprzęt, niewiele zwojujemy. Nie chodzi tu wcale o trwanie nad wodą z wędką w ręku podczas gradobicia czy przemierzanie najdzikszych bagien w poszukiwaniu wymarzonej „miejscówki”. Wystarczy mieć zamysł i wytrwale go realizować. Jeśli postanowimy łowić karpie, nie można po dwóch dniach przerzucać się na szczupaki. Owszem, warto szukać najlepszej dla siebie formy wędkowania, ale należy robić to z głową – dokładnie poznać tajniki każdej metody i doświadczyć jej plusów i minusów. Trwa to tygodnie i miesiące, a czasem lata, ale po co się spieszyć? W końcu wędkarstwo ma nas odprężać. Niesamowitą satysfakcję daje dorobienie się po latach renomy „speca od sandaczy” czy „leszczowego guru”. Taką osobę koledzy po kiju traktują z respektem i stawiają młodym za wzór do naśladowania.

Jeśli chcemy łowić skutecznie, warto zgłębiać wiedzę z zakresu ichtiologii i innych dziedzin, związanych z dziką wodną przyrodą. Wiele gatunków ryb ma swoje specyficzne upodobania i wcale nie musi być tak, że trafimy w ich gusta przypadkiem, metodą prób i błędów. W książkach na ten temat dowiemy się wszystkiego szybciej i możemy udać się nad wodę z gotowym planem działania, stworzonym na podstawie rzetelnej wiedzy naukowej.

Nie bójmy się spróbować wędkarstwa. Choć gmeranie w robakach i brodzenie w mule nie należą do przyjemności, wszystko wynagradza widok zanurzającego się spławika, kiedy wiemy, że przynętę zassała właśnie jakaś duża ryba.